Z decyzją o zakupie laktatora trochę zwlekałam. Miałam go zakupić jeszcze w ciąży - najlepiej używanego jednak nie byłam pewna czy aby na pewno będzie mi on potrzebny. Przed faktem dokonanym postawił mnie mąż który po pierwszym dniu mojego pobytu w szpitalu mnie uprzedził i zamówił nowiuteńki pachnący laktator MEDELA SWING ze smoczkiem CALMA. kosztował ponad cztery stówy. Czy było warto wydać tyle kasy na pompkę do sutków ?
Ostatniego dnia w szpitalu kiedy dostałam już wypis i czekałam na dzielnego meża z fotelikiem samochodowym i moimi ciuchami (d0ść już miałam tych obleśnych tureckich koszul nocnych) w jednej piersi pojawił się nawał pokarmu. Ból z przepełnienia, twarda pierś..no coś okropnego.. Poleciałam do położnych z proźbą o porzyczenie wybawcy laktatora. Jak się okazała w szpitalu również mieli Medele ale jakąś taką albo (śmieję się) przemysłową albo przedwojenną. Nie ważne. Przyniosła mi ogromną ulgę !!!
SWING jest laktatorem elektrycznym. Zresztą bardzo wygodnym i cichym. Genialnie odciąga pokarm z pełnej piersi. Nie wiem jak to jest z Aventami i innymi Tomee Pipppi ale mój sprawdził się idealnie.
Za każdym razem kiedy mała dość długo spała a mi znowu pojawiał się ten ogrom pokarmu prawie całowałam ten laktator! On robił swoje a ja mu dziękowałam....
CALMA to smoczek który się nie zapada, idealnie mieści się bo maleńskiej buzi noworodka, z którego pokarm sam nie wypływa - musi być podciśnienie jakie robi ssający dzidziuś żeby cokolwiek się wydostało. POLECAM
Czy warto było kupić? WARTO. Myśle, ze spokojnie można pomyśleć nad używanym. Bez obrzydzeń. Idealnie da się go rozłożyć na części pierwsze i wyparzyć tyle razy ile dusza zapragnie.
Swój swoją drogą też wystawię na allegro. Jednak na razie jeszcze ratuje mi trochę życie pomimo mojego nie karmienia piersią.
Swoją drogą..Medela to podobno firma który zajmuje się tylko kwestią karmienia. Czyli laktatory, butelki, maści na popękane brodawki i inne takie takie. Jak nie ufać komuś kto skupia się na jednym ?
Ostatnio nawet widziałam taki laktator w jakiejś amerykańskiej komedii...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz